StartPoradnikiOferta na stolarkę — jak długo obowiązuje cena i co musi w niej być
Sprzedaż i oferty

Oferta na stolarkę — jak długo obowiązuje cena i co musi w niej być

Klient przyjmuje ofertę cztery miesiące po wysłaniu, a producent zdążył podnieść ceny. Kiedy wycena jest wiążąca, jak zapisać termin ważności, żeby dało się go obronić, co musi zawierać wycena z montażem i jak przejść z oferty do umowy bez przepisywania.

Zespół Alstre8 min czytania
Kobieta otwierająca drzwi. Termin ważności oferty

Wszystkie trzy biorą się z jednej rzeczy, której zabrakło w dokumencie: informacji, do kiedy ta cena jest aktualna. To jedno zdanie, które nic nie kosztuje przy wystawianiu, a decyduje o wyniku pół roku później — i przy stolarce, gdzie między wysłaniem oferty a decyzją klienta upływają tygodnie, a ceny profili i szyb potrafią się w tym czasie zmienić, jest warte tyle, ile wynosi Twoja marża. Poniżej opisujemy, jak zbudować ofertę, która broni się w takich sytuacjach: kiedy jest wiążąca, a kiedy nie, jak zapisać termin ważności, żeby nie brzmiał jak wymówka, co musi znaleźć się w wycenie z montażem i jak przejść z oferty do umowy bez przepisywania wszystkiego od nowa.

Oferta to nie jest „propozycja do rozmowy”

W codziennym języku oferta znaczy „mniej więcej tyle to będzie kosztować”. W Kodeksie cywilnym znaczy coś znacznie mocniejszego: oświadczenie woli zawarcia umowy jest ofertą, jeżeli określa istotne postanowienia tej umowy, a przy sprzedaży stolarki z montażem są nimi przedmiot, cena i zakres prac. Dokument, który wysyłasz mailem, zwykle spełnia więc wszystkie te warunki i jest ofertą w rozumieniu przepisów, nawet jeśli w Twojej głowie był tylko punktem wyjścia do negocjacji. Konsekwencja jest taka, że przyjęcie go przez klienta zamyka sprawę — umowa zostaje zawarta na warunkach z dokumentu, bez potrzeby dalszych ustaleń, bez potwierdzania czegokolwiek z Twojej strony i bez możliwości dopisania warunków, o których zapomniałeś. Wszystko, co miało zostać powiedziane, zostało powiedziane w chwili wysłania.

Kiedy oferta przestaje wiązać

Sama z siebie przestaje po pewnym czasie, tylko że jest to czas nieprzewidywalny. Kodeks mówi, że oferta złożona inaczej niż w bezpośredniej rozmowie przestaje wiązać z upływem czasu, w którym składający mógł w zwykłym toku czynności otrzymać odpowiedź wysłaną bez nieuzasadnionego opóźnienia — sformułowanie sensowne przy korespondencji listowej, ale bezużyteczne przy mailu i kliencie, który „musi się zastanowić z żoną”. Nie da się z niego wyprowadzić żadnej konkretnej daty, a w sporze każda ze stron wskaże inną. Dlatego termin trzeba wskazać samemu i jest to jedyny sposób, żeby wiedzieć, na czym się stoi: jeżeli oferta wskazuje termin, przez który pozostajesz nią związany, przyjęcie po jego upływie nie doprowadzi do zawarcia umowy. Klient może się co najwyżej zwrócić z zapytaniem, a Ty odpowiadasz aktualną ceną — bez awantury i bez tłumaczenia się.

Kiedy dokument NIE jest ofertą

Nie każda wycena musi być wiążąca i czasem lepiej, żeby nie była. Cenniki, ogłoszenia i reklamy poczytuje się w razie wątpliwości nie za ofertę, lecz za zaproszenie do zawarcia umowy, więc jeżeli wysyłasz klientowi orientacyjną kalkulację przed pomiarem — bo wymiary są jeszcze z opowiadania, a nie z otworu — możesz i powinieneś zaznaczyć w dokumencie, że nie stanowi on oferty w rozumieniu Kodeksu cywilnego, tylko zaproszenie do rozmowy. Najlepiej mieć to rozróżnienie wbudowane w system dokumentów, jako dwa osobne wzory: kalkulację wstępną z takim zastrzeżeniem i ofertę właściwą, wystawianą po pomiarze, z terminem ważności i pełną specyfikacją. Dwa dokumenty do dwóch różnych momentów sprzedaży są znacznie bezpieczniejsze niż jeden, którego charakter zależy od tego, kto go potem czyta i w jakim celu.

Termin ważności, który da się obronić

„Oferta ważna 30 dni” to minimum i w większości przypadków wystarcza, ale warto wiedzieć, przed czym ten zapis nie chroni. Chroni przed przyjęciem po czasie — nie chroni przed sytuacją, w której klient przyjmuje ofertę w dwudziestym ósmym dniu, a producent podniósł ceny w dwudziestym siódmym. Jeżeli pracujesz na produktach, których ceny zmieniają się skokowo, sensowne jest powiązanie ważności z czymś więcej niż liczbą dni: ze wskazaniem, że cena obowiązuje przy realizacji rozpoczętej w określonym terminie, albo z zastrzeżeniem prawa do korekty w razie zmiany cennika producenta przed potwierdzeniem zamówienia. To drugie wymaga jednak ostrożności wobec konsumenta, bo klauzula pozwalająca jednostronnie podnieść cenę bez podania konkretnej, obiektywnej przyczyny bywa uznawana za niedozwoloną — i wtedy nie działa w ogóle, zamiast działać częściowo. Bezpieczniej jest więc skrócić termin ważności, niż wpisywać sobie prawo do zmiany ceny w dowolnym momencie.

Co musi zawierać wycena z montażem

Największa część sporów o ofertę nie dotyczy ceny, tylko tego, co się w niej mieściło. Klient pamięta, że „montaż był w cenie”, i ma rację — tylko że pod tym jednym słowem każda ze stron rozumiała co innego. Dlatego wycena z montażem powinna wyliczać zakres prac równie starannie jak pozycje produktowe. Poza specyfikacją stolarki, czyli wymiarami, systemem, pakietem szybowym, kolorem od zewnątrz i od wewnątrz, okuciami i sposobem otwierania, dokument powinien odpowiadać na osiem pytań:

  • Demontaż starej stolarki — czy jest w cenie i kto wynosi skrzydła.
  • Wywóz i utylizacja — stara stolarka, gruz z ościeży, opakowania po nowych oknach.
  • Obróbka ościeży — czy w cenie, a jeśli tak, to w jakim standardzie: sama zaprawa czy gotowe wykończenie do malowania.
  • Parapety — wewnętrzne i zewnętrzne osobno, bo bywają zamawiane u różnych dostawców i w różnych terminach.
  • Rodzaj montażu — zwykły czy warstwowy, z taśmami paroszczelnymi.
  • Dostęp i zaplecze — kto zapewnia prąd, wodę i ewentualne rusztowanie przy oknach powyżej parteru.
  • Prace elektryczne — przy bramach z napędem: kto doprowadza zasilanie do miejsca montażu.
  • Uruchomienie i przeszkolenie — przy automatyce: czy w cenie jest programowanie pilotów i pokazanie klientowi, jak to działa.

Każda z tych pozycji bywa źródłem dopłaty, a każda dopłata niezapowiedziana w ofercie jest rozmową, której nie chcesz odbywać w dniu montażu, przy kliencie, który wziął wolne. Problem w tym, że nikt nie wypisuje ośmiu punktów z pamięci przy każdej wycenie — po trzeciej ofercie w danym tygodniu wypada obróbka ościeży, po piątej parapety zewnętrzne. Dlatego zakres prac powinien być wpisany raz, w szablonie dokumentu, i podstawiać się do każdej oferty automatycznie, a doradca ma go tylko przyciąć do konkretnego zlecenia. Skreślenie pozycji, która nie dotyczy tego klienta, zajmuje sekundę; przypomnienie sobie pozycji, o której się zapomniało, nie zajmuje nic, bo nie następuje.

Równie ważne — a znacznie rzadziej spotykane — jest wypisanie wprost tego, czego w cenie nie ma. Zdanie „wycena nie obejmuje prac murarskich wynikających z odchyłek otworu” kosztuje jedną linijkę, a zamyka najczęstszy spór na budowie, zanim się zacznie. Analogicznie działa zastrzeżenie o pracach elektrycznych przy napędach bram i o utylizacji gruzu: żadna z tych rzeczy nie jest oczywista dla klienta, a wszystkie trzy potrafią pojawić się w rozmowie dopiero wtedy, gdy ekipa stoi już na miejscu.

Warianty zamiast trzech osobnych ofert

Klient prawie zawsze pyta, ile taniej wyjdzie z prostszym profilem. Odpowiedź w formie trzech osobnych dokumentów jest najszybsza do wystawienia i najgorsza do czytania: klient musi porównywać PDF-y otwarte w trzech kartach, a różnica między nimi jest ukryta w liczbach, zamiast rzucać się w oczy. Lepszy układ to jedna oferta z wariantami zestawionymi obok siebie — ten sam zakres prac, wyróżnione pozycje, którymi się różnią, i suma dla każdego wariantu. Klient widzi wtedy, za co dokładnie dopłaca, i podejmuje decyzję na miejscu zamiast wracać z pytaniem, a Ty masz jeden dokument do pilnowania, jeden termin ważności i jedno miejsce, w którym trzeba nanieść poprawkę, gdy zmieni się wymiar.

Skąd biorą się różnice między ofertą a fakturą

Jeżeli klienci regularnie dzwonią z pytaniem, dlaczego faktura opiewa na inną kwotę niż oferta, przyczyna prawie zawsze leży w jednym z trzech miejsc. Pierwszym jest zmiana wymiarów po pomiarze ostatecznym — naturalna przy budowie w toku, ale wymagająca zgody klienta na nową kwotę, a nie cichej korekty w zamówieniu. Drugim jest stawka podatku: oferta wystawiona ze stawką obniżoną, przy której później okazuje się, że obiekt nie spełnia warunków, zmienia kwotę brutto o kilkanaście procent, a rozmowa o tym na etapie faktury jest nieporównanie trudniejsza niż przy podpisaniu — piszemy o tym osobno przy stawce 8% dla montażu stolarki, bo warunki trzeba potwierdzić, zanim ktokolwiek zobaczy cenę brutto. Trzecim są prace dodatkowe wykonane na miejscu bez osobnego potwierdzenia, a zasada jest tu prosta i warto ją mieć spisaną: nic, czego nie było w ofercie, nie wchodzi na fakturę bez wcześniejszej zgody klienta, choćby wyrażonej w wiadomości. Inaczej dopłata zamienia się w reklamację.

Z oferty do umowy bez przepisywania

Ostatni etap jest tym, na którym najłatwiej stracić wszystko, co wypracowała dobrze zrobiona oferta. Jeżeli umowę pisze się od nowa, ktoś prędzej czy później pominie pozycję, przepisze wymiar z błędem albo zapomni o ustaleniu zapisanym w uwagach — a każda taka pomyłka wraca później jako reklamacja, w której to Ty jesteś autorem dokumentu i to przeciwko Tobie rozstrzyga się wątpliwości. Rozwiązaniem jest traktowanie zaakceptowanej oferty jako źródła specyfikacji: załącznika do umowy albo materiału, z którego umowa powstaje automatycznie. Specyfikacja powstaje wtedy raz, przy pomiarze, i przechodzi przez ofertę do umowy bez ręcznego przenoszenia, a Ty zyskujesz przy okazji coś, czego wartość widać dopiero przy sporze — pełny ślad tego, jak zmieniało się zamówienie, z datami i osobami, zamiast trzech wersji pliku o podobnych nazwach.

Zadbaj przy tym o samą akceptację. Jeżeli klient wyraża ją elektronicznie, zachowaj jej potwierdzenie razem z dokumentem, którego dotyczyła, bo zdanie „klient zaakceptował” bez wskazania, którą wersję i kiedy, znaczy w sporze tyle samo, co brak akceptacji.

Zastrzeżenie

Tekst opisuje ogólne zasady i praktykę branżową, według stanu prawnego na dzień publikacji. Nie jest poradą prawną i nie zastępuje analizy konkretnego przypadku — ocena zależy od treści dokumentów i okoliczności sprawy. Przed wprowadzeniem stałego wzoru oferty, zwłaszcza zapisów o terminie ważności i o możliwości korekty ceny, warto skonsultować go z prawnikiem; klauzule stosowane wobec konsumentów podlegają odrębnej ocenie pod kątem niedozwolonych postanowień umownych.

Alstre

To wszystko dzieje się samo, gdy dokumenty powstają z systemu.

Umowa dobiera klauzule po typie klienta, pomiar zamienia się w ofertę, a reklamacja pilnuje ustawowego terminu odpowiedzi.